Gruchnęła wieść na świecie, że archeolodzy spierając się z historykami zakwestionowali istnienie plemiona Polan od których wyszło zjednoczenie plemion między Odrą a Wisłą i tym samym stworzenie Państwa Polskiego. Jestem jeszcze wychowankiem szkoły socjalistycznej i dla mnie legenda o założeniu Polski wiążę się z historią o Lechu, Czechu i Rusu. Trójce słowiańskich braci co to szukali na ziemiach środkowej i wschodniej Europy miejsca na swoje państwa. Mieszkającym w Poznaniu trzy ratajskie osiedle przypominają nam o tej legendzie. A mijając Gniezno tylekroć się zastanawiamy gdzie stało to drzewo pod którym spoczął Lech, i tak mu się w okolicy spodobało, że tu swe państwo założył. Orła którego zobaczył na drzewie za swój symbol wziął. A gród od gniazda orlego Gnieznem nazwał. Piękne.

 

Nie udało mi się jeszcze ustalić kto wymyślił tą legendę. Ale idę o zakład, że na pewno musiał wymyślić to zachwycony powojennymi, po roku 1945, porządkami jakiś młody miłośnik socjalizmu. Gdzieżby przed wojną takie bajki wymyślano o bracie Czechu, który prastary prasłowiański zabrał Śląsk Zaolziański i na którego czele stał „demokrata” Benesz. W końcu to Czesi byli największym problemem na drodze do naszego prawdziwego, choć przyszywanego brata Węgra.  Czy w końcu jak możliwy byłby brat Rus, czyhający w swej białej i czerwonej formie na nasz kraj, którego pogoniliśmy w wojnie o niepodległość aż pod sam Kijów. Z uporem maniaka będziemy powtarzać, iż od komuny trzeba uczyć się propagandy. Mali Polacy już od najmłodszego mieli wpajane o braterskich narodach Czeskim i Ruskim. Szkoda, że nie udało mi się ustalić czy legenda mówiła też skąd wywodzili się inni RWPGowscy bracia – Enerdek, Węgier, Bułgar. I czy było w legendzie ustalone co z braćmi renegatami z Jugosławii i Rumunii. Dalekich mongolskich, wietnamskich, kubańskich i innych socjalistycznych kuzynów pomijam.

 

Wracając do wątku głównego. Jak każdego zwolennika PiSu dusza moja ogarnięta jest teoriami spiskowymi. Nie wierzę w to, że ustalenia archeologiczne zostały tak sobie powiedziane bez żadnej przyczyny czy skutku. Nie jesteśmy już w RWPG a w Unii jesteśmy i trzeba będzie dostosować historię do nowych czasów. Nie mam niestety żadnej wieści o tym jak w tej chwili wygląda nauczania patriotyczne w szkole podstawowej. Z obserwacji moich znajomych wynika, że uczniowie podstawówek Odę do radości znają na pamięć ale już Mazurka Dąbrowskiego nie bardzo. No cóż, na kluby europejskie dyrektorzy szkół patrzą z pewnością przychylniej niż na ZHP czy ZHR. Wszak organizacje te kojarzą się tylko i wyłącznie z harcerzami Macierewicza, a postać tą należy omijać szerokim łukiem. Więc pozwoliłem sobie wysnuć taki wniosek. Ustalenia archeologiczne mają służyć temu aby stworzyć nową, odpowiadającą naszym czasom historię Powstania Państwa Polskiego. I brzmieć ona będzie tak.

 

Dawno, dawno temu, już po tym jak ziemia ostygła i pojawiły się na niej dinozaury, które później zdechły i zamieniły się w ropę wędrowało sobie od strony Azji w kierunku zachodnim kilku braci. Szukali miejsca pod to aby założyć swoje osady. Na imię im było Frank, German i Lech. Lech był najmłodszym bratem, i pochodził z innego małżeństwa niż Frank i German. Stąd też opieką jaką starsi bracia otaczali Lecha była bardzo specyficzna. Tak właściwie Lech nie miał lekko. Dostawał zawsze najmniejszą porcję – bo najmłodszy. Był budzony najwcześniej - bo najmłodszy. Rzeczy nosił po starszych braciach – wiadomo najmłodszy  Dostał najwolniejszy wóz dla swojego dobytku. Bracia tłumaczyli mu to, że muszą być w kawalkadzie wozy dwóch prędkości. Ich szybsze, a jego wolniejsze. Gdy Frank spierał się z Germanem potrafił wykorzystać Lecha. Obiecywał mu, że jeśli stanie po jego stronie to on mu coś tam da. Później German z Frankiem dogadywali się, i zgodę swą pieczętowali kilkoma kuksańcami dla Lecha.

 

Ale bracia kochali Lecha. Frank kochał go bo w przeciwieństwie do niego potrafił naprawić wóz, wymienić okna, zając się gospodarką. Frank tylko w sztuce się lubował. German darzył Lecha miłością bardziej zaborczą. Uważał, że Lech potrafi dobrze pracować tylko wtedy gdy jest pod jego zarządem. Poza tym zazdrościł German Lechowi urody i poczucia humoru. Kawalkada braci minęła Ural, Wołgę i dotarła nad Wisłę i Wartę, które tak się nie nazywały jeszcze, ale w przyszłości miały.

 

Wtedy też z niewyjaśnionych przyczyn nastąpiła straszna awantura. Znaczy Lech stwierdził, że skoro przeszedł całą drogę z nimi, to ma prawo do takich samych stawek żywieniowych jak oni, i w ogóle powinni traktować go tak samo jak siebie, bo kilka razy im pomógł, zwłaszcza Frankowi gdy ten dostawał baty od Germana. Strasznie to zezłościło starszych, bardzo kochających Lecha braci. Frank powiedział, że Lech przegapił swój moment gdzie mógł siedzieć cicho. A German powiedział, że on ma dosyć dokładania do Lecha. I albo go Lech słucha albo morda w kubeł (German potrafił być nerwowy). W ostateczności bracia uradzili, że Lech za karę za swoje hamulcowe, wichrzycielskie i antybraterskie zachowanie nie pojedzie dalej a państwo będzie musiał założyć tu między Odrą a Linią Curzona, z pewnymi korzyściami dla Lecha do 8-20 km. A kiedy zmądrzeje i przemyśli to wtedy oni z powrotem przyjmą go do swojej braterskiej wspólnoty.

 

Lech nic to rzekł. Założył swe państwo. Polską nazwane, Orła Białego wziął sobie za znak, chociaż tak mocno pragnął 12 złotych gwiazdek na niebieskim tle, ale bracia powiedzieli mu, że te będzie mógł używać tylko wtedy gdy dorośnie i stanie się w pełni odpowiedzialny, słowny i rzetelny.

 

I tu na koniec tej legendy, pani w szkole będzie mogła Polskim dzieciom mówić. I widzicie moi mali, że musimy jeszcze dużo pracować aby być godnymi naszych starszych braci. Oni wiedzą wszystko lepiej niż my. I kochają nas szczerze i uczciwie. A my jak ich kochamy? Kaczorów im wybieramy! Nie, dzieci tak nie można. Znikną złotówki z Mieszkiem I, Bolesławem Chrobrym. Praca domowa: Za jakie jeszcze rzeczy Lech powinien przeprosić swoich starszych kochających braci?