Polska Gazeta „Rzeczpospolita” oznajmiła wczoraj, że Polscy śledczy znaleźli na wraku TU-154M ślady materiałów wybuchowych. Informacja ta rozpętała kolejne piekło w Warszawie, pomiędzy obecnym Premierem Tuskiem a byłym Premierem Kaczyńskim. Nie jest naszym zadaniem zajmowanie się wewnętrznymi sporami w Polsce, jednakże trzeba dość uważnie zastanowić się nad pojawiającymi się w Polsce pytaniami o zamach.

 
Nasza rosyjska prokuratura nie miała czasu i możliwości dokładnego zanalizowania hipotezy zamachu. Premier Tusk, który zjawił się na miejscu smoleńskiej katastrofy jeszcze tego samego dnia i spotkał się z Prezydentem Putinem od samego początku naciskał na jak najszybsze przeprowadzenie śledztwa. Robiła też wszystko aby śledztwo było prowadzone przez stronę rosyjską – nie skorzystała Polska z zapisów umowy z roku 1992, dającej prawa stronie Polskiej na wyłączne prowadzenie śledztwa. My na te żądania Polskie jak najbardziej przystawaliśmy, zdając sobie sprawę z możliwej otoczki „trudnych relacji” między naszymi narodami.
 
Możliwe odkrycie śladów wybuchu na Tupolevie zdecydowanie odmienia nam całą sytuację i w całkiem innym świetle każe nam oceniać zachowanie Premiera Tuska. Po pierwsze. Premier Tusk mógł być zainteresowany w fizycznym pozbyciu się Prezydenta Kaczyńskiego. Dawał temu wyraz wielokrotnie w mniej lub bardziej zawoalowanych słowach, podobnie członkowie jego partii – Platformy Obywatelskiej. Po drugie: samolot, którym podróżował do Smoleńska 10 kwietnia Prezydent Kaczyński, lotnisko z którego startował ten samolot wszystko to podlegało pod Premiera Tuska. W Polsce bowiem odwrotnie, niż u nas w Rosji, w sferze zarządzanie bezpieczeństwem Państwa najważniejszy jest Premier. Wniosek więc jest taki, że Polski Premier miał zarówno motyw do popełnienia tak straszliwej zbrodni, jak i możliwości jej wykonania, poprzez zwyczajne podłożenie bomby w Warszawie, która następnie miała eksplodować już na terytorium Rosji, aby całą winę zrzucić na nasz kraj. Wszak logicznym z Polskiego punktu widzenia jest takie myślenie, że skoro samolot rozbił się w Rosji, to stać musieli za tym Rosjanie.
 
Dobrze, że nasze służby – Prokuratura i Prezydent w całej tej sytuacji zastosowały się do myśli „Ciszej jedziesz – dalej zajedziesz” i nie zakończyły jeszcze śledztwa w sprawie Smoleńskiej. Mimo licznych nacisków ze strony Polskiej, a w szczególności Premiera Tuska, który co rusz, bez konsultacji z nami, ogłaszał terminy powrotu wraku TU-154M do Polski. To też nie powinno nas teraz dziwić. Tusk chciał uzyskać glejt swojej niewinności – czyli wynik rosyjskiego śledztwa stwierdzającego wypadek lotniczy, po czym chciał mieć główny dowód popełnienia zbrodni – wrak samolotu - u siebie, tak aby wtedy nikt nie mógł niczego mu zarzucić, nie mając dostępu do podstawowego dowodu. Opatrzność Boska musiała nad nami czuwać, że nie zakończyliśmy tego śledztwa, a jedynie został zbadany wrak i wypadek od strony czysto lotniczej przez Międzypaństwowy Komitet Lotniczy. Jest teraz szansa aby dokładniej przyjrzeć się wrakowi Tupoleva pod kątem sprawdzenia, czy na jego pokładzie w dniu 10 kwietnia 2010 roku nie wybuchła bomba zainstalowana tam przez polskie służby specjalne, jeszcze na lotnisku w Warszawie, na polecenie Premiera Tuska.
 
Jeżeli taka bomba faktycznie była? Cóż, Europo, będziesz mieć znów problem z Polską. Znając zapalczywość naszych zachodnich braci Słowian to jeżeli zamach Tuska byłby prawdą, to Polacy podzielą się na tych od Sasa do Lasa, próbując dojść, czy zamach był złem, czy jednak dobrem, bo Prezydent Kaczyński był złym Prezydentem. Rosja nie ma żadnego interesu aby w takim konflikcie uczestniczyć i aby kogokolwiek w takim konflikcie popierać. Jednakże przedłużający się konflikt domowy w Polsce może zagrozić handlowi Rosji z Europą, a wreszcie może rozlać się na inne kraje europejskie i w ten sposób stworzyć już realne zagrożenie dla wszystkich miłujących pokój Państw. I na taką okoliczność Moskwa powinna szukać jakiegoś ponadnarodowego porozumienia z Berlinem lub Brukselą, aby zapewnić spokój w Europie.
 
Jeżeli zaś nie jest prawdą, że zamach był zorganizowany przez Tuska, ale stoją za tym zamachem inne siły. Należy w tym przypadku zapytać prawników naszego MSZ o to czy nadal aktualne są postanowienia Traktatu Polsko – Rosyjskiego z 1793 roku. W szczególności:
Art. 1
„Od tej chwili postanowiono, że po wieczne czasy między Jego Królewską Mością Królem, jego spadkobiercami, i Najjąśniejszą Rzeczpospolitą Polską z jednej strony oraz Jej Cesarską Mością Imperatorową Wszechrosji, jej potomstwem i spadkobiercami Imperium z drugiej strony, będzie trwać stała przyjaźń, nierozwiązalna jedność oraz sojusz obronny niczym nieograniczony”
Art. 3
„W następstwie wyłożonej w art. 1 ścisłej jedności między Wysokimi Układającymi się Stronami, poręczają one sobie w sposób najbardziej formalny i wiążący ich Państwa, ziemie i posiadłości wzajemna tak, jak je dziś w Europie posiadają i obiecują oraz zobowiązują się w razie napadnięcia jednej z nich przez jakiegokolwiek wroga w Europie pomagać sobie wzajem i wesprzeć wszystkimi siłami zbrojnymi, używając do tego z całym zapałem i dobrą wiarą wszystkich środków, jakimi Opatrzność je wyposażyła, oraz zobowiązując się nie zawierać odrębnie pokoju ani zawieszenia broni”
Art. 4
„Dowództwo zwierzchnie wojsk i kierownictwo działaniami w wypadku wspólnej wojny przypadki bezspornie temu z dwu Mocarstw, które użyje większej ilości wojsk”
Art. 6
„Zważywszy, iż w wyniku zobowiązań, zaciąganych obecnie przez Wysokie Strony, większy ciężar obrony ich przed wszelkimi napaściami, jakie nastąpić mogą, spadnie z konieczności na Cesarstwo Rosyjskie – Jego Królewska Mość Król oraz Najjaśniejsza Rzeczpospolita Polska uznają, iż jest rzeczą słuszną i zbawienną pozostawić jej Cesarskiej Mości Imperatorowej Wszechrosji oraz jej następcom i spadkobiercom taki wpływa na zarządzenia wojskowe i polityczne, jaki rozumna przenikliwość, po uprzednim porozumieniu z rządem polskim, mogłaby doradzić dla bezpieczeństwa i spokoju Rzeczypospolitej tak dla zapobieżenia niebezpieczeństwom wojny, jaka mogłaby jej zagrażać, jak dla załatwienia wyjścia jej z wojny z honorem i korzyścią”
Art. 7
„Zatem dozwolonym będzie Jej Cesarskiej Mości Imperatorowej Wszechrosji oraz jej następcom i spadkobiercom wprowadzać wojska we wszystkich koniecznych wypadkach i uprzedzając z góry przyjaźnie rząd polski oraz osiągnąwszy jego zdanie, na teren Rzeczypospolitej”
Art. 11
„Jej Cesarska Mość Imperatorowa Wszechrosji, bierze na się zobowiązania tak rozległe wobec Jego Królewskiej Mości Króla oraz Najjaśniejszej Rzeczpospolitej Polskiej, w następstwie których wszystko co odnosi się do niepodległości, całości dzierżaw i w ogóle bytu politycznego Najjaśniejszej Rzeczpospolitej Polskiej stanowi odtąd przedmiot najwyższego znaczenia dla Rosji – że Jego Królewska Mość Król oraz Najjaśniejsza Rzeczpospolita Polska zobowiązuje się ze swej strony nie zawierać z żadnym mocarstwem żadnego układu ani umowy inaczej, jak tylko za wiadomością i zgodą Jej Cesarskiej Mości Imperatorowej, jej następców i spadkobierców, ani czynić wobec obcych mocarstw żadnego ważniejszego kroku, który mógłby wpłynąć na wspólny pokój inaczej, jak również jedynie za zgodą Jej Cesarskiej Mości Imperatorowej”
 
Jeżeli zobowiązania tego traktatu są nadal ważne, to Rosja z ich wykonania czuje się nadal nie zwolniona. Zwłaszcza w momencie gdy zmianie może ulec rozkład sił w Syrii i Iranie.