"Nie jestem prawnikiem"
-
Prezydent
-
Grudeq
Trafil Pan w moje uczulenia. Szereg razy, przy roznych okazjach, krytykowalem beztroske roznych nawiedzonych i ich ograniczenie umyslowe gdy zabierali stanowisko w sprawie o ktorej mieli tylko zielone pojecie, albo jeszcze mniej.
Bardzo dobrze ze Prezydent kraju nie uzurpowal sobie prawa do wszechwiedzy, ze asekurowal sie mowiac ze nie jest prawnikiem i nie moze wiedziec tego na pewno. Czy lepiej byloby gdyby przekonywal, ze tak jest, skoro nie wiedzial?
Nie jest prawda, ze mozna sie znac na prawie nawet nie bedac prawnikiem, tak jak nie mozna znac sie na astronomii nie bedac astronomem, na reperowaniu butow nie bedac szewcem, reperowaniu samochodu nie bedac mechanikiem, etc, etc, etc.
Zeby byc dobrym prezydentem nie trzeba byc prawnikiem, a generalna orientacja w sprawach prawnych jest czyms zupelnie innym niz znajomoscia prawa. Ktos kto generalnie orientuje sie w prawie nie powinien wypowiadac sie na tematy prawne, bo to tylko prowadzi do kompromitacji.
Jesli Pan sadzi ze Napoleon stworzyl kodyfikacje pozniej nazywana Kodeksem Napoleona, to panskie wiadomosci historyczne sa zenujace i potwierdzaja to co napisalem, nie powinien Pan dokonywac ocen historycznych nie bedac historykiem
-
@osasunna
Pesymizmem z pańskiego komentarza zawiało.
-
@Dariusz123
Eisenhoover rzekł niegdyś, że tylko dwie są rzeczy w których amatorzy są lepsi od zawodowców - to prostytucja i strtegia. Rozszerzyłbym to na większą liczbę dziedzin życia.
Pański komentarz zwrócił mi uwagę na błąd nie wprowadzenia dwóch pojęć - prawnika - fachowca po studiach prawniczych i prawnika - ktory nie koniecznie studia ma ukonczone, ale na prawie się zna i prawo rozumie. Przecież nie zawsze najlepszymi kierowcami są kierowcy zawodowi, kończący technikum samochodowe i jeźdzący zawodowo, biją ich na głowę czasem amatorzy ze zdanym jedynie egzaminem na prawo jazdy. Chodzi po prostu o coś. CO oczywiscie nie podwaza tego, że fachowe przygotowane zawsze w lepszy sposób promuje.
Widzi Pan. Prezydent jednak powinien być prawnikiem, bo się ciągle w tym prawie obraca. Podpisuje decyzje, tworzy projekty ustaw, daje uchwały... większość działań prezydenta - za wyjątkiem powiedzmy przecinania wstęgi, ma charakter prawny i on sobie musi z tego zdawać sprawę. Przecież nawet zwykła rozmowa międzynarodowa z przedstawicielem innego państwa, w ktorym nasz prezydent da słowo, rodzi już zobowiązanie na gruncie prawa miedzynarodowego.
A jeśli już Pan tak gwałtowanie zakwestionował moje przekonanie o autorstwie Napoleona kodeksów jego imieniem, to będzie Pan na tyle uprzejmy aby rozszerzyć moją wiedzę, a przede wszystkim uczynić ją zgodną z prawdą i wymienić faktycznych twórców kodyfikacji Napoleońskich... To swoją drogą ciekawe, że Kodeks Karny z 1932 jest nazywany Kodeksem Makarewicza, a nie np Kodeksem Piłsudskiego, chociaż przecież to Marszałek wtedy w Polsce rządził i cieszył się nie mniejszym nimbem chwały niż wódz Francuzów, a jednak nie wyzbyto Makarewicza tytułu autorskiego.
Pozdrawiam
-
@Grudeq
Wlasnie ukryto mi notke, wiec mam wiecej czasu do uczestniczenia w komentowaniu innych.
:):):)
Nie zgadzam sie z Panem i z checia ustosunkuje sie do Pana argumentow.
Kodeks Napoleona tworzony byl przez najwspanialszych prawnikow francuskich, natomiast Napoleon politycznie decydowal co przechodzilo, co nie. Napoleon nie byl prawnikiem i do tego nie pretendowal, ale mial wladze absolutna i byl w stanie wprowadzic kodeks wg tego co uwazal za sluszne. Historia okazala ze byl rowniez, w wielu aspektach, geniuszem, ze mial mozliwosc ocenic co bylo dobre, co nie.
Porownywanie Pilsudskiego do Napoleona, jakkolwiek mamy dobra opinie o Pilsudskim, jest nieporozumieniem. Pilsudski nie mial nawet czesci tych uprawnien, ktore posiadal Napoleon. Kodeks karny w Polsce uchwalony byl przez Sejm.
To sa oczywiscie generalia, w szczegolach bylo nieco inaczej, Kodeks Napoleona byl dyskutowany przez rozne ciala sadowe i ustawodawcze, formalnie decyzje rowniez podjal kolegialny organ ustawodawczy, chociaz faktycznie nikt by nie osmielil sie wowczas wystepowac przeciwko opinii Napoleona. I nie slyszalem o tym zeby Napoleon upieral sie przy czyms, przy jakichs konkretnych rozwiazaniach, zeby forsowal swoja wersje, tak jak to w Polsce zwykle sie odbywa, na zasadzie, bedzie tak bo ja tak powiedzialem.
Wracajac do glownego tematu notki.
Tylko ludzie zadufani w sobie i pelni pretensji okreslaja sie prawnikami w sytuacji gdy nie pracuja w zawodach prawniczych, gdy nie wykonuja prawa. Samo skonczenie wydzialu prawa nie powoduje ze jest sie prawnikiem. Pewnie kazdy prawnik to potwierdzi. Zapewniam Pana ze jest tysiace ludzi ktorzy skonczyli prawo na studiach i nie maja zielonego pojecia o prawie i jego dzialaniu. Sam znalem takich wielu.
W tym znaczeniu wypowiedz Prezydenta, ze nie jest prawnikiem musi byc rozumiana jako, ze nie jest praktykujacym prawnikiem, nie ma wystarczajacej wiedzy do wypowiadania sie w szczegolach.
Szczegolowa wiedza prawnicza Prezydentowi nie jest potrzebna, on nawet nie ma prawa wydawania tego typu decyzji gdzie takiej wiedzy by potrzebowal. Prezydent, w miare potrzeby, powinien korzystac z opinii fachowcow, najlepszych w kraju, podejmowac swoje decyzje w oparciu o te opinie.
Pana ocena ze prawo to "jezyk i logika" wskazuje wyraznie, ze ma Pan bardzo odlegle pojecie o prawie. Prawo to miliony szczegolowych uregulowan ktorych nikt nie jest w stanie znac w calosci, zaden powazny prawnik nie podjalby sie komentowania jakiejkolwiek sprawy bez rzetelnego przygotowania. Bardzo dobrze, ze Prezydent kraju nie robil z siebie pajaca i nie roscil sobie prawa do nieomylnosci, nie wypowiadal sie w sprawie o ktorej nie mogl wiedziec wystarczajaco.
Jakis czas temu napisalem notke o blogowiczce Esce, ona wziela na warsztat sprawe ktora miala byc rozstrzygnieta przez SN. Ona przeczytala i przytoczyla przepisy z ktorych mialo wynikac jaka decyzje musi podjac SN. Po kilku dniach SN podjal diametralnie inna decyzje, czy nie sadzi Pan ze Eska, w swojej prostocie, przesadzila z uprzedzaniem decyzji SN? Czy chcialby Pan zeby Prezydent tez tak robil?
W demokratycznych krajach Zachodu nie jest dopuszczalnym wypowiadanie sie politykow, urzedujacych funkcjonariuszy panstwa, o konkretnej sprawie, jest to traktowane jako obstruction of justice, mogloby spowodowac niewlasciwe naciski na organy decydujace. W Polsce to sie jeszcze nie przyjelo, wszyscy politycy maja wole i ochote wypowiadania sie w indywidualnych sprawach, zenujacym i najbardziej znanym przykladem jest slynna wypowiedz Ziobra, "ten pan juz nikomu....". Czy rzeczywiscie chcialby Pan zyc w kraju z tego typu politykami?
Oczywiscie w swoim komentarzu nie neguje, ze Prezydent, jak rowniez wszyscy inni funkcjonariusze panstwa, powinni byc wyksztalceni. Im lepiej, tym lepiej, chyba nie ma czegos takiego jak "nadmiernie wyksztalcony". Ale to tez nie dziala jako aksjomat, cos swietego i na pewno, mielismy przeciez ostatnio prezydenta profesora (do tego prawnika, tak jakby Pan sobie wymarzyl) i jakie byly efekty?
***jest niedopuszczalnym zeby Prezydent w rozmowie zagranicznej zobowiazywal sie do czegos, obiecywal. Jakiekolwiek zobowiazania wynikajace z wypowiedzi Prezydenta moga byc podejmowane wylacznie w drodze rokowan i w pelni swiadomych decyzji. To powinno byc opiniowane przez fachowcow!!!
Pozdrowienia
:):):)
-
@Dariusz123
Panie Dariuszu, przyjmuję polemikę i śmiem nawet ją kontynuować:
"Kodeks Napoleona tworzony byl przez najwspanialszych prawnikow francuskich, natomiast Napoleon politycznie decydowal co przechodzilo, co nie."
Piękne słowo najwaspanialsi prawnicy, ale czemu Ci najwspanialsi prawnicy nie mają swoich imion i nazwisk? Tacy niby skromni - no nie przesadzajmy, że prawnik to od razu skromniś jacyś. A może po prostu ich rola była tak mała wobec roli Napoleona, że to jemu autorstwo pozostawili. Póki co próbuje pan obalić autorstwo Napoleona, ale nie potrafi tego autorstwa nikomu przypisać, czyli ja jednak pozostanę przy Napoleonie.
"Politycznie decydował" - co Pan przez to rozumie? Bo ja rozumiem to tak, że część prawników uważała A, część B, a przychodził Napoleon i mówił, niech będzie A z modyfikacją C, bo to jest dobre i słuszne. I pewnie prawnikom oczy z orbit wychodziły, że tak skomplikowany problem prawny, można tak prosto rozwiązać. Cóż - amatorzy są lepsi czasem od profesjonalistów, chociaż może bardziej adekwatna tu by była przypowieść o węźle gordyjskim, który to jeżeli ktoś się czymś pasjonuje, potrafi sobie na byle jakim problemie zawiązać, i póżniej trzeba właśnie tego przecięcia mieczem - w interesującym nas przypadku aktu prawotwórczego dokonywanego przez nie-prawnika.
" I nie slyszalem o tym zeby Napoleon upieral sie przy czyms, przy jakichs konkretnych rozwiazaniach, zeby forsowal swoja wersje, tak jak to w Polsce zwykle sie odbywa, na zasadzie, bedzie tak bo ja tak powiedzialem."
Może dlatego, że tak jak ja słyszałem, to co rzekł Napoleon był dla reszty święte, bo to on brał za całe państwo odpowiedzialność, a nie ci najwspanialsi prawnicy. coś całkowicie odwrotnego niż u nas, gdzie każdemu zdaje się, że może pouczać władze jaką politykę należy prowadzić.
"Pana ocena ze prawo to "jezyk i logika" wskazuje wyraznie, ze ma Pan bardzo odlegle pojecie o prawie. Prawo to miliony szczegolowych uregulowan ktorych nikt nie jest w stanie znac w calosci, zaden powazny prawnik nie podjalby sie komentowania jakiejkolwiek sprawy bez rzetelnego przygotowania."
Może inaczej rzecz sformułuje. Tak przedstawiona przez Pana definicja prawa jest rzeczywiści mi odległa. Prawo nie może być potworem, którego nie jest się w stanie intelektualnie ogarnąć. Oczywiście wiem, że nie każdy jest w tstanie znać literalnie każdą ustawę czy rozporządzenie, ale jednakże powinien mieć o wszystkim pojęcie, a nie mówić, że on np jest tylko cywilistą i jego prawo konstytucyjne czy karne nie obchodzi... po prostu nie może być w prawie zbyt daleko posunięta specjalizacja.
" Po kilku dniach SN podjal diametralnie inna decyzje, czy nie sadzi Pan ze Eska, w swojej prostocie, przesadzila z uprzedzaniem decyzji SN? Czy chcialby Pan zeby Prezydent tez tak robil?"
Może napoczątku rozprawimy się z zarzutem prostoty. Bo widzę, że ma Pan chyba manierę mylenia prostoty z prostactwem. C'est na pas simple, c'est ne pas francaise - taka myśl przyświetla na tym blogu. Widzi Pan na tym polega demokracja, że blogerka Eska może powiedzieć jaką ona decyzję podjęła by gdyby była SN. Rzecz jasna zdaje sobie, że moc prawna orzeczenia SN jest wiązaća, a moc orzeczenia Eski - średnio, ale mogę sobie te dwie drogi myślenia porównać, zastanowić się nad argumentacją i pomyśleć, czy dobrze jest że SNS to SN, a Eska bto bloger, czy może lepiej żeby Eska stała się SN, a sąd zajął się np blogowaniem.
"W demokratycznych krajach Zachodu nie jest dopuszczalnym wypowiadanie sie politykow, urzedujacych funkcjonariuszy panstwa, o konkretnej sprawie, jest to traktowane jako obstruction of justice, mogloby spowodowac niewlasciwe naciski na organy decydujace."
Rozmawiamy o prawie, a nie o sądownictwie.
"jest niedopuszczalnym zeby Prezydent w rozmowie zagranicznej zobowiazywal sie do czegos, obiecywal. Jakiekolwiek zobowiazania wynikajace z wypowiedzi Prezydenta moga byc podejmowane wylacznie w drodze rokowan i w pelni swiadomych decyzji. To powinno byc opiniowane przez fachowcow!!! "
Brał Pan udział kiedyś w jakichkolweik rozmowach międzynarodowych? Kto jest de fact prezydentem - obrany prezydent, czy jego doradcy?
-
@Grudeq
Kto jest tworca Kodeksu Napoleona mozna latwo znalezc przez Internet, jest cale haslo temu poswiecone w Wikipedii. Tego nie ma co walkowac, to jest oczywistosc.
Amatorzy nie sa lepsi od profesjonalistow. Profesjonalista to ktos taki, jak sama nazwa wskazuje, zajmujacy sie dana dziedzina zawodowo, z tego zyje. Jesli ktos, bedac amatorem, zaczyna interesowac sie dana dziedzina, dochodzi do duzej wiedzy i umiejetnosci, moze osiagnac wyzszy stopien "wtajemniczenia" niz inni ludzie, ale nie bedzie to wyzszy stopien niz ci pracujacy zawodowo w danej dziedzinie. Moze to (byc moze) miec miejsce w dziedzinach artystycznych, rzemiosle, innych majsterkowaniach, ale na pewno nie moze to tak wlasnie dzialac w prawie. Nie ma prawnikow samoukow, amatorow, nawet jesli sa ludzie, ktorzy tak sie okreslaja, lub za takich sie uwazaja, zapewniam Pana, ze to jest tylko ich (byc moze rowniez im podobnych) zludzenie. To moze byc wynikiem zadufania tych ludzi, braku mozliwosci oceny, ich niewiedzy jak duzo nie wiedza. Ci ludzie moga miec pobiezna znajomosc prawa, ale oni nie sa prawnikami i nie powinni byc traktowani jako tacy.
W obecnych czasach prawo jest niezmiernie rozbudowane i szczegolowe. To sa fakty zycia, tego sie nie zmieni, tylko dlatego ze komus jest z tym niewygodnie. Interpretowanie prawa jest rzecza trudna, dostepna specjalistom, mrzonkami sa marzenia o jasnosci prawa i oczywistosci. Osoby ktore zetknely sie z prawem i ktorym sie zdaje, ze prawo jest proste, sa nieswiadome prawnych skomplikowan. Juz prawo biblijne, z 10 raptem przykazaniami, podlegalo roznym interpretacjom, juz wtedy nie bylo oczywiste.
Nie myle prostoty z prostactwem, uzywam tych okreslen w ich slownikowym znaczeniu. Eske okreslilem jako osobe prosta po to zeby nie wytykac jej niedouczenia i braku wiedzy fachowej. Dla mnie bylo to zenujace, ze osoba z tak mala wiedza porywala sie na dyskusje merytoryczna z sedziami SN. Zachecam do wejscia na moja strone i odnalezienia notki z Eska w tytule, z przed kilku miesiecy. Moze wowczas lepiej Pan zrozumie o co mi chodzi. Notka byla krotka.
"Brał Pan udział kiedyś w jakichkolweik rozmowach międzynarodowych? Kto jest de fact prezydentem - obrany prezydent, czy jego doradcy?"
Nie, nie bralem. Czy bawi sie Pan w zlosliwosci? Nie przystoi.
Czy chcialby Pan zeby Pana Prezydent, jezdzil sobie po swiecie i obiecywal co mu do glowy w tym momencie przyjdzie? Jak np Walesa ktory obiecywal nam po 80mil? Moglby obiecac np Bushowi wyslanie wojska do Iraku, Kadafiemu do Libii, gdziekolwiek by mu sie w danym momencie zamarzylo?
Poniewaz pisal Pan o generalnej znajomosci prawa, zakladam ze taka generalna znajomosc rowniez Pan posiada, czy sadzi Pan (bardzo generalnie, na ile mozna) ze Prezydent Polski ma takie uprawnienia? Moze sie do czegokolwiek zobowiazac w rozmowie? Bez konsultowania doradcow? Np odstapic Spisz i Orawe Slowakom, bo to i tak niepolskie?
-
@Dariusz123
Z notki na wikipedi wychodzi mi, że Napoleon conajmniej był współautorem. Więc jednak nadal będę bronił swojego zdania, od którego zaczął się wątek. Rzecz jasna niczego nie ujmując Cambaceresowi, Tronchetowi, Portalisovi, Bigot do Praemenau, czy de Malevillowi.
Nie ma prawników samouków, bo żadni szanujący się dyplomowani prawnicy nie dopuszczą amatorów do takich tytułów, jednakże zdaje mi się, że amator Napoleon - ach znowuż wykręt czynię i sięgam po nowe słowo - czuł prawo, na równi z w/w wspaniałymi prawnikami. I podobnie było z Piłsudskim, który z fachowym prawnikiem Carem mógł sobie rozmawiać jak równy z równym, a efekt tych prac w postaci Konstytucji Kwietniowej pierwszej, przynajmniej ja, będe uważał za najlepszą pracę prawną w naszym kraju.
SIęgnę po przykład Rzymski, gdzie prawo też stale się rozbudowywało, konstytucje kolejnych cesarzy nachodziły na siebie, wydeptane były już prawie wszystkie ścieżki interpretacyjne... i tak właściwie nikt już nie wiedział o co w tym prawie chodzi. Nie dziwne, że jak przyszli barbarzyńcy ze swoimi prostackimi prawami, to ludzie przeciwko nim nic nie mieli, bo przynajmniej wiedzieli o co chodzi. Muszą być jakieś granice, nawet dla prawa.
Do notek sporu z Eską dotarłem. Widzi Pan, ale przynajmniej była dyskusja, Pan coś napisał, Eska... a efekt jest taki, że Barski i Świeczkowski nie są posłami - czyli wyszło na stronę SN. A swoją drogą jak pan ocenia decyzję Sejmiku Śląśkiego o wygaśnięciu mandatu p. Święczkowskiego? bo to jak gdyby dalszy ciąg tej historii, już mniej popularny.
Przepraszam za swoje złośliwości.
Widzi Pan chodzi mi o taką sytuację. Godz 22. Amerykański Prezydent dzwoni do naszego i pyta się czy Polska poprze jakąś amerykańską rezolucję na forum ONZ.. i mówi, że to kwestia czasu, bo jeśli Polska poprze to Amerykanie się zrewanżują, a jeśli nie, to on ma jeszcze kilka innych stolic do oddzwonienia.
Oczywiście rozumiem, że z takiej obietnicy może nic nie wyjść, bo np. ambasador przy ONZ zagłosuja całkowicie inaczej, Rząd się nie zgodzi czy cokolwiek, ale jak gdyby Prezydent w tym momencie powinien podjąc jakieś działania aby do tego nie doszło, to znaczy wykonać telefon do ambasdora, zadzwonić do premiera...
a jak pan myśli jak zaregowalby amerykański prezydent, gdyby nasz pierwszy powiedział... eee... ale ja muszę ze swoim doradcą - i aby lepiej to zoobrazować, np. z doradcą Koziejem - władza nie powinna odgraniczać się od społeczeństwa kodami...
W każdym bądz razie dziękuje za polemikę ; ) i pozdrawiam w miarę serdecznie, jak na ludzi z dwóch stron barykady przystało.
-
@Grudeq
Przez jakis czas bylem zajety, przyznaje ze zapomnialem o naszej dyskusji. Przepraszam.
Ciagle nie zgadzamy sie, bo dla Pana wyczucie prawa to jest prawie jak bycie prawnikiem, a dla mnie to jest cos co jest pomocne, ale jest dopiero podstawa do nauki.
Niech Pan nie porownuje prawa starozytnego, czy nawet prawa dziewietnastowiecznego do obecnego, one nie sa porownywalne. Zlozonosc problemow w obecnej rzeczywistosci, ich wielosc i roznorodnosc sa przygniatajace, powoduja ze nie ma czlowieka znajacego prawo w kazdym aspekcie, w calosci. Istnieja zasady generalne, ktore doswiadczeni prawnicy powinni znac, te zasady pozwalaja im dojsc do detali, pozwalaja im stosowac pewne konstukcje myslowe, ktore wioda ich do istoty sprawy. W zwiazku z ta roznorodnoscia, w sprawie moze wypowiadac sie wylacznie doswiadczony w prowadzeniu tego typu spraw prawnik, lub doswiadczony prawnik, ktory rzetelnie przygotuje sie do danej sprawy, od strony faktograficznej i od strony prawnej. Ktos z wiedza wylacznie generalna musi polegac na doradcach.
U Eski denerwowala mnie jej bezkrytycznosc, jej brak skromnosci i okazywane zadufanie w przekonaniu, ze ona zna sie lepiej niz sedziowie SN. To bylo zenujace i wrecz absurdalne, ale podobnie zachowal sie wspomniany juz wczesniej Ziobro gdy nie znajac sprawy, jeszcze przed wszczeciem postepowania, wypowiadal sie w przedmiocie winy doktora G czy w przedmiocie odpowiedzialnosci wlascicieli zawalonej hali na Slasku. Podobnie zachowywali sie Kaczynscy krytykujac sedziow Trybunalu Konstytucyjnego [Jarek zrobil cos najgorszego co mozna sobie wyobrazic, skrytykowal sedzie w sprawie Gilowskiej slowami "tego mozna bylo spodziewac sie po tej sedzi, przeciez jej tatus byl wysokim funkcjonariuszem pezetperowskim" - mogl to inaczej sformulowac, ale gwarantuje ze tresc wypowiedzi byla wlasnie taka].
Nie jestem w stanie ocenic sprawy wygaszenia mandatow Barskiego i Swieczkowskiego, nigdy nie interesowalem sie tym prawem, nie bede, jak to sie kiedys mowilo, "zrywal podlogi" zeby dokopac sie do materialow i probowac to ustalic. Wlasnie o tym pisalem, brak wlasciwej ekspertyzy jest przeszkoda istotna w dyskutowaniu czegokolwiek. Mnie to tez dotyczy.
W czesci dot. rozmow miedzynarodowych naszego prezydenta.
Prezydent amerykanski nie moze oczekiwac od Prezydenta Polski jakichkolwiek zobowiazan w prowadzonej rozmowie telefonicznej, czy nawet w rozmowie podczas konferencji, obiadu, picia wodeczki. On nie jest kretynem, on ma doradcow, ktorzy mu to mowia, on wie, ze w demokratycznych krajach prezydenci malo co moga.
Moze natomiast oczekiwac przychylnosci i czynienia staran zeby cos zostalo zalatwione. Na tym to polega, prezydenci zobowiazuja sie do czynienia staran i ich ambicja jest zeby sie z tego wywiazac. Ale to jest tylko ambicja, nie prawne zobowiazanie zeby cos robic. Przykladem niech bedzie Prezydent Kaczynski, ktory podpisal traktat lizbonski, pozniej robil wszystko zeby opoznic jego wejscie w zycie, on nie mial ambicji i nie czul sie prawnie zobowiazany (faktycznie nie byl) do nieprzeszkadzania.
Nawet jesli jestesmy po roznych stronach barykady, to przeciez udalo nam sie uniknac ublizania sobie, dla mnie jest to wartoscia nie do przecenienia. Jestem w stanie dyskutowac z kazdym, nawet z wrogami politycznymi, ale oczekuje kulturalnego wyrazania, nade wszystko merytorycznosci. Przyjemnie mi, ze nasza dyskusja byla i merytoryczna i kulturalna.
Serdecznosci
:):):)
-
@Dariusz123
"Niech Pan nie porownuje prawa starozytnego, czy nawet prawa dziewietnastowiecznego do obecnego, one nie sa porownywalne. "
Tak. Konsekwentne trzymanie się takiej linii, to zakwestionowanie przydatnosci historii, bo jak to można starożytność, gdzie ludzie jeżdzili furmankami porównywać z naszymi dziejami. A jednak.
Przy sprawie Eski. Pańskie elitarne podejście, że tylko odpowiedni ludzie mogą pełnić pewne funkcje, kłóci się jednak z moim demokratyzmem, gdzie każdy obywatel może pełnić każdy urząd. Tu proponuje pozostać na tym protokole rozbieżności.
Jedynie marginalnie. Jak inaczej sformułowaby pan stwierdzenie, że nie można liczyć na sprawiedliwy wyrok, ze strony osoby wychowanej na szkole prawa im Wyszyńskiego?
"Prezydent amerykanski nie moze oczekiwac od Prezydenta Polski jakichkolwiek zobowiazan w prowadzonej rozmowie telefonicznej, czy nawet w rozmowie podczas konferencji, obiadu, picia wodeczki. On nie jest kretynem, on ma doradcow, ktorzy mu to mowia, on wie, ze w demokratycznych krajach prezydenci malo co moga. "
Niech Pan nie myli krajów demokratycznych z krajami rozbudowanej struktury kierowniczej państwa. Amerykanski prezydent może dużo, i jakoś USA są z pewnością bardziej demokratyczne niż Polska. W takim razie co może nasz prezydent?
"Przykladem niech bedzie Prezydent Kaczynski, ktory podpisal traktat lizbonski, pozniej robil wszystko zeby opoznic jego wejscie w zycie, on nie mial ambicji i nie czul sie prawnie zobowiazany (faktycznie nie byl) do nieprzeszkadzania."
Fałszuje Pan obraz. Pan Prezydent Kaczyński wyrażni uzależnił swój podpis od wyniku referendum w Irlandi, więc nie można mówić, że opóźniał... to tak jakby winnym opoznienia pociagu byl ten kto przyszedl na pociag o 10, odjazd mial byc o 10:10, ale czekano na jednego gapę i ten czlowiek zszedł sobie na peron i palił papieroska... a pozniej to jego obwiniono o spoznienie.
-
@Grudeq
Rzeczywiscie, nie zgadzamy sie calkowicie. Mysle jednak ze w wiekszym stopniu wynika to z niezrozumienia przez Pana tego co napisalem.
Nie kwestionuje roli historii, natomiast kwestionuje porownywanie dwoch nieporownywalnych spraw. Mozna porownac prawo istniejace w dzikich spolecznosciach, np w dzungli Nowej Gwinei, gdzies w Amazonii i prawo np dotyczace korporacji przemyslowych w Stanach Zjednoczonych, ale po co? Nawet jesli znajdziemy tam wspolne elementy, ze za wyrzadzona szkode ponosi sie odpowiedzialnosc, to co z tego mozna wywnioskowac? Oczywiscie ze sa wspolne elementy w roznych systemach prawnych, ale ich porownywanie nie sluzy niczemu rozsadnemu, jest to sztuka dla sztuki, pozwala poznac historie danych rozwiazan, pozwala je lepiej zrozumiec, ale nie pozwala znac prawa nowoczesnego komus kto zna prawo starozytne, lub chociazby tylko stare i nieaktualne. O takiej wlasnie nieporownywalnosci pisalem.
To nie bylo moje elitarne podejscie. Stoje na stanowisku ze zeby wypowiadac sie w sprawie trzeba znac sie na tej sprawie, trzeba wiedziec o co chodzi. To jest nieprawda, ze kazdy obywatel moze sprawowac kazdy urzad, to jest demagogia typu juz zapomnianej maksymy “nie matura, lecz chec szczera.....). Domaganie sie dopuszczenia ludzi niewyksztalconych, marnie wyksztalconych, ludzi z niedorozwojem i chorobami psychicznymi do urzedow jest surrealistycznym zartem i trudno jest z czyms takim dyskutowac. Nie godzi w demokracje, ze istotne decyzje dotyczace innych moga podejmowac tylko ci najlepsi. Inni - gorsi powinni byc szczesliwi ze za nich ktos rozsadny bedzie decydowal. To co Pan proponuje to czysta demagogia, sowietyzacja i brak wyobrazni co moze matolek postawiony na urzedzie wyprawiac.
Nie ma czegos takiego jak szkola Wyszynskiego. Wyszynski byl lajdakiem, lamal prawo na wlasna reke, nie stworzyl teorii lamania prawa, nie usystematyzowal tego w nauke. Jesli ktos po nim rowniez lamie prawo, to nie wynika z tego ze on sie wzorowal na Wyszynskim, tak jak Paramonow (slynny bandyta z lat 50tych) nie wzorowal sie w lamaniu prawa na Al Capone czy innych bandytach amerykanskich.
Nasz prezydent nie moze legalnie i wiazaco obiecac nikomu ze wysle wojska do Afganistanu. Wiekszosc glow panstw w demokratycznych systemach tez nie moze. Prezydent amerykanski chyba moze, ale tam sa istotne ograniczenia, ktorych nawet on nie jest w stanie obejsc czy przelamac. Nie ma co wywalac otwartych drzwi w tej sprawie, tak jest w demokracji i bardzo dobrze.
Nie nie falszuje obrazu, to Pan nie jest zorientowany. Prezydent Kaczynski negocjowal uklad i zobowiazal sie do nadania biegu sprawie. On mial zapoczatkowac i zakonczyc stosowna procedure. Procedura ta nie miala zadnego zwiazku z tym co sie dzialo w Irlandii, czy gdziekolwiek indziej poza Polska. Prezydent mial podpisac polska ustawe i oczekiwanie na to co sie stanie w Irlandii bylo proba wycofania sie z traktatu. Czy uwaza Pan ze gdyby Irlandia odrzucila traktat, nasz prezydent mial ciagle prawo nie podpisac? Przykro mi to stwierdzic, Pana koncepcja nie tylko wynika z nieznajomosci prawa, jest rowniez razaco nielogiczna. To nie mialo zadnego zwiazku z czekaniem na spozniony pociag, nie bylo porownywalne. Bylo to cwaniackie kombinowanie co zrobic zeby zaszkodzic Tuskowi, zeby namieszac, bez jakiejkolwiek odpowiedzialnosci za wlasne czyny. Bylo mi wstyd za mojego prezydenta.
-
@Dariusz123
Krótko i wyącznie w sprawie Napoleona - wyobraź sobie, że Bonaparte osobiście podyktował znaczną część Kodeksu. Osobiście.
Piszę w lubczasopismach
-
24.05.2012 13:52
-
17.05.2012 09:08
-
05.05.2012 21:55
-
05.05.2012 21:30
Ostatnie notki
-
Raport ze Schwerin. Cz. I
Grudeq przy okazji wyjazdu na Polsko-Niemiecki Dni Mediów do Schwerin zrobił sobie jeszcze małe Tourne po...
24.05.2012 13:27 1 -
Nam trzeba Komisarza Rządowego Jaroszewicza
„Nagle, na lewej stronie Sejmu, między pierwszymi a drugimi drzwiami, wiodącymi na korytarz, w tylnych...
11.05.2012 19:14 6 -
Przynależność do kultury języka Polskiego
Ot czytam sobie taki starodruk. Jędrzej Kitowicz „Opis obyczajów za panowania Augusta III”....
09.05.2012 12:30 3
Moje ostatnie komentarze
-
Wie Pan Historia róznymi chodzi zakrętami. Był MIkołaj Potocki i Szczesny Potocki. Obaj z tej...
11.05.2012 22:13
-
A może poseł Balt jest spadkobiercą w trochę bocznej linii łączącej polskich komunistów z...
11.05.2012 21:10
-
Panie Dariuszu, "Trzymaj sie, nie pisz o prawie, to jest spora dzialka i wcale nie jest...
11.05.2012 19:28
-
Może nie tyle co na oczach, ile bardziej kwestia co chcemy widzieć. Jak patrzę na panią...
10.05.2012 23:33
-
Dawno dawno temu wykonceptowałem tak, żeby wprowadzić jednokierunkowe drogi krajowe: ...
10.05.2012 23:16
Najpopularniejsze notki
-
Prywatny pociąg zderza się z państwowym
komentarze: 61
-
Czy to kategoryzowanie nas nie załatwi?
komentarze: 53
-
Balcerowicz walczący z warchołami
komentarze: 44
-
Co prawda PO ale PiS
komentarze: 41
-
Stary Król Delfinowi założył szach-mat
komentarze: 36
Aktywne dyskusje
-
Raport ze Schwerin. Cz. I
komentarze: 1ostatnio: DR.WALL
-
Nam trzeba Komisarza Rządowego Jaroszewicza
komentarze: 6ostatnio: ZEWSII
-
Różnice w odpowiedzialności Polaków i Niemców
komentarze: 13ostatnio: GRUDEQ
-
Przynależność do kultury języka Polskiego
komentarze: 3ostatnio: XIĘŻNA
-
Europejski System Przetargów (dla Niemiec)
komentarze: 30ostatnio: GRUDEQ
Moje tagi
Ulubione blogi i lubczasopisma
- Free Your Mind 1435 61455
- kataryna 334 4816
- rekontra 636 7765
- Rolex 699 17811
- Witek 251 12189



"Prezydent Polski" ,nasz pan prezydent ich nie spełnia,nawet w małym procencie . I zresztą takich kryteriów nie spełniał dotąd żaden bywszy prezydent.I ponieważ polak po szkodzi i przed szkodą głupi
następny też ich nie spełni ,bo ich nie będzie.